gry pl Ubieranie

Widzisz wypowiedzi znalezione dla hasła: gry pl Ubieranie





Temat: Trzyletnie dziecko informatyka ;-)
Syn prawnika i tłumaczki
Mając 3,5 roku przeszedł pierwszego Bystrzaka (już czytał) po czym
zajął się obsługą Windows. Kiedy pozmieniał nazwy wszystkich
katalogów na dysku na numerki (ponumerował je od 1 do 38), a część
plików pozabezpieczał hasłem, którego następnie zapomniał, dostał
szlaban na komputer na jakiś czas.
Na szczęście młodsza nie poszła w jego ślady i tylko ubiera lalki na
dzieci.wp.pl albo gra w gry edukacyjne.
Pozwalałam siedzieć do godziny, i nie codziennie. Teraz mam ze
starszym wojny o need for speed - może pół godziny dziennie grać i
codziennie po pół godzinie jest kłótnia...




Temat: nowe gry online
ja polecam strone www.fajowe.pl - bardzo duzo gier online,
oraz www.topgierki.pl . Dla dziewczyn polecam
www.eubieranki.pl oraz www.ubieranki.info





Temat: Strony do ubierania choinek :D
Strony do ubierania choinek :D
www.sugarqube.com/Ecards/CardView.cfm?CardID=1138&L1=1&L2=5&L3=0&Page=
www.mojegry.pl/MojeGry_938.html
www.info.e-dziecko.eu/index.php?option=com_content&task=view&id=181&Itemid=141
www.gry.jeja.pl/665,choinka.html




Temat: Modelki na Wonderlife
Modelki na Wonderlife
Hej. :) Są tu jakieś wirtualne modelki z Wonderlife.pl (wonderlife.pl)?
Jak tak, to pochwalcie się swoimi avatarami. :D

Mój: i.wonderlife.pl/cache/rysunkowa/postac/15711/620-23.png

Ładna? :)

Dla tych co nie wiedzą co to Wonderlife.lpl to taka gra online, z różnymi
karierami. Ogólnie są dwie główne - muzyka i film, ale także poboczne (np.
walki MMA, biegi uliczne, można być pisarzem) w tym także modelki. W sumie
niezbyt rozbudowana - bo sesje i pokazy tylko, ale sama satysfakcja ubierania
avatara - jak za czasów ubierania lalek. :))



Temat: zabawy edukacyjne
nie wydaje mi się aby to była odpowiednia gra dla 2,5 latka. Lepiej puzzle (jeśli układa, móh trzylatek nie układa), albo gry Lotto tego typu:
www.allegro.pl/item307104843_rewelacyjna_gra_edukacyjna_lotto_zwierzaki_nowa.html
Zależy jakie masz dziecko. Moje lotto lubi ale ułoży dwa razy i już nuda, mojego w ogóle zabawki edukacyjne nie kręcą. Może kolorowanki, są przeróżne,z różnych bajek, Lego Duplo do układania na łóżku w szpitalu....Nie wiem co poradzić, bo ja bym pewnie wzięła worek samochodów i bajki do czytania.
Hm, może np jakiś nowy zestaw z lalką do ubierania, pony do czesania czy coś w tym stylu? 'babskie' zabawki są mi zupełnie obce, dlatego strzelam




Temat: DJ na wesele 31.07.2010
A ja proponuje Dj Havana - www.djhavana.pl , posluchaj jak gra - sa
utowry na jego stronie www badz wrzucie dj.havana.wrzuta.pl/

Ma porzadne naglosnienie oraz bajecznie ubiera sale w ostwietlenie ,
nawet stolowke !



Temat: Dj na Wasze wesele - Jedyny taki !
Dj na Wasze wesele - Jedyny taki !
Witam ,

Polecam mojego znajomego , troszke o nim :

Dj Havana - www.djhavana.pl , posluchaj jak gra - sa
utowry na jego stronie www badz wrzucie dj.havana.wrzuta.pl/
Dodam że tworzy i wspolpracuje z radiami niemieckimi , tworzy super
mixy na plyty dla niemieckich wytworni !

Ma porzadne naglosnienie oraz bajecznie ubiera sale w ostwietlenie ,
nawet stolowke !
Poprzedni




Temat: którą załozyć sukienkę na wesele? (fotki)
nie dla kazdego tego typu sandalki sa beznadziejne. jesli autorka bedzie je
wyrzucac to ja chetnie je przygarne. ja mam takie i chetnie nosze do spodniczek
czy do spodni.do sukienki weselnej w sam raz

czy wyglad beznadziejny czy nie - dziewczyny nosza takie buty z czubem.
www.garbarniabrzeg.com.pl/wp-content/uploads/niskie-szpilki-do-slubu.jpg

i chyba kwestia mody tutaj nie gra. wczoraj widzialam 2 mlode dziewczyny -
nosily je do spodniczki, byly elegancko ubrane

przedwczoraj byla dziewczyna ubrana w mini i w zalinkowanym bucie

nie uwazam zeby te buty byly beznadziejne.

dla was super sa gladiatory albo peep toe na szpilce -> nie kazdy musi je lubiec
i je nosic

swoja droga widze ze nagminne jest ubieranie rajstop przez mlode dziewczyny
(moje rowieniczki, mlodsze i starsze dziewczyny) do peep-toe i sandalkow jakie
ma m.in autorka.

dziennie ponad 80% widzianych przeze mnie kobiet tak sie nosi. jakas moda?
(co dziewczyna ktora przechodzi obok mnie, ma sandaly lub peep toe i cieliste
rajstopy)

wystarczy jak sie czlowiek wczuje dana osobe i nie zaproponuje jej buty
nadgminnie zakladane przez 90% forumek




Temat: Czym się bawią Wasze córeczki?
Kruszynko,
piszesz, że twoja córka nie chce zadnych zabawek oprócz puzzli, kredek, farb,
bajek i karabinu, ależ to wszystko są zabawki! moja Oleńka dzisiaj skończyła 4
lata i: uwielbia układać puzzle, i jest w tym świetna, lubi gry planszowe,
malowanie i rysowanie, czytanie książek i bajek, słuchanie/ogladanie bajek,
tańce i speiwy gdy babcia gra na fortepianie, wszelkie pojazdy, samochody małe
i duże i np. garaż z drogą, ludziki, figurki, pluszaki, karty, układanki i
wycinanki itp.itd, ostatnią rzeczą jaką by się bawiła to lalki, na reklamę baby
born mówi: jaka dziwna lala, co do Barbie to w ogóle nie wie co to jest, nie
lubi się ubierać, przebierać, a nakłonienie jej do założenia sukienki graniczy
z cudem (tylko na wigilię albo urodziny-bo goście przyjdą, woli wujków od cioć,
w przedszkolu ma przyjaciół-chłopców i już dwa lata temu stwierdziła: ja lubię
mężczyzn! mnie to cieszy, a w każdym razie napewno nie martwi, niech się
rozwija w takim kierunku jak chce i własnym tempem, może to umysł analityczno-
techniczny.... jest wrażliwa, wesołego usposobienia, żywa .... to
najważniejsze - pozdrawiam - maria mam oli (poniatowska-bylina@wp.pl)



Temat: wnioslem gaz pieprzowy na lotnisko - FYI
wnioslem gaz pieprzowy na lotnisko - FYI
lecialem z dubl do warszawy i jak nigdy nic przechodze przez wykrywacze
metalu- wszystko zdjalem - razem z paskiem i gra muzyka. zakladam pasek,
pakuje drobne do kieszeni spodni , ubieram kurtke, wkladam portfel do wew
kieszeni spodni i nagle TRACH- jest - zapomnialem wyciagnac!!! od razu oczy
na ochrone czy mnie nei sledza - spokojnie i powoli podszedlem do smietnika
10m dalej i go wyrzucilem. polecialem do pl.
gaz mam z pl przewieziony samochodem - nosze go dla bezpieczenstwa i
zapomnialem go wyciagnac.

ciekawe co inni ludzie wnosza?
pozdrawiam



Temat: Wiktoriańska Maja :)
Szkoda, że dopiero teraz odkryłam ten wątek. Gdybym wcześniej tu zajrzała, to
może te 137 ( czy ile tam) postów znalazło by się na stronie, z której te
zdjęcia pochodzą ( boatstreetfashion.blox.pl).
Nie przebrnęłam przez wszystkie komentarze, ale dotarłam do miejsca, w którym
Maja postanowiła na niektóre uwagi odpowiedzieć. Rozśmieszyły mnie słowa wielu
osób, nie będę teraz przytaczać konkretów. Chciałabym, żeby o wiele więcej ludzi
miało odwagę wyrazić strojem, to co w duszy im gra, nie widzę tu związku z
wiekiem, choć pewnie powyżej jakiejś tam granicy ( dla każdego umownej) osoby
będą się tak ubierać już tylko na imprezy, festiwale czy koncerty. Zawsze można
pracować w takim zawodzie, w którym strój tego typu nie będzie przeszkodą, a
jeżeli ludzie na ulicy mają z tym problem, to ich sprawa. Fakt, w naszym kraju
nie widuję się na ulicach ludzi starszych, zafascynowanych czy to muzyką z kręgu
gothic czy epoką wiktoriańską, którzy wyrażają owe fascynacje poprzez strój.
Jednak w Berlinie czy Londynie mało kogo dziwi nawet babcia w lateksach czy
dziadek z czubem na głowie. W Polsce jeszcze dłuuuga droga przed nami.




Temat: super strona dla dzieci
super strona dla dzieci
moja młodsza koleżanka założyła bloga dla swoich młodszych sióstr (4 i 6 lat),
jest na nim mnóstwo gier dla dzieci, nie tylko najmłodszych- od malowania
paznokci, przez puzzle i kolorowanki, do ubierania lalek i umeblowywania
pokoików oraz streszczenia lektur, kursy językowe... ... ... serdecznie
zapraszam a wiem, że jeśli ktoś doceni Jej pracę i zostawi komentarz pod
notatką albo wpis do księgi gości to Agusia z pewnością odwdzięczy się jeszcze
jakimiś ulepszeniami- zapraszam na www.jolagosia.blog.onet.pl



Temat: smutne Święta?
Wiersz co, czy swieta bed smutne czy nie, to w durzej mierze od was,
rodzicow zalezy. Wlasnie przez to, ze nie bedzie tylu dzieciakow
mozecie tak cvzas zorganizowac, zeby wiecerj uwagi poswiecic
dziecku, a nie siedziec tylko przy suto zastawionym stole. My swieta
najczesciej spedzamy sami, jak tesciu zyl, to najczesciej
przyjezdzal do nas, czasem jechalismy do mmojej rodziny w Pl i byly
to inne swieta, ale wcale nie lepsze. Najwspanialsze swieta mielismy
rok temu. Wspolnie z mlodym, wowczas niespelna 5-letnim ubieralismy
choinke, pieklismy goore pierniczkow, mimo, ze na same swieta
wyjechalismy na tydzien. Bylismy w parku wakacyjnym w Niemczech, bez
komorki, bez kompa, wiec byly to nasze pierwsze swieta, gsy nie
dzwonilismy do rodziny. Ale za to caly czas spedzilismy cala
rodzina. Wigilia byla skromna, ale bardzo piekna i wzruszajaca. Sami
pospiewalismy koledy, kazdy po swojemu (choc glownie to ja musialam
spiewac, a mlody upominal sie o jeszcze). Czytalismy opowiesci
swiateczne, gralismy w rozne gry przed kominkiem i spedzilismy
mnostwo czasu na swiezym powietrzu. Te swieta byly naprawde spokojne
i wyjatkowe i ani przez sekunde nie tesknilismy za gwarem rodziny
pekajacej w szwach z przejedzenia i nudzacej sie przed telewizorem
Swieta beda takie, jakimi je zrobicie i ilosc osob wcale nie musi
miec znaczenia. 4-latek ucieszy sie, jesli to beda wyjatkowe dni,
smutno mu bedzie, jesli przejmie wasz nastroj.



Temat: niania od czasu do czasu w-wa Mokotów
niania od czasu do czasu w-wa Mokotów
Poszukuję osoby chętnej do pomocy w opiece nad moim 4 letnim synkiem. Chodzi
tu przypilnowanie go wtedy gdy jest chory i nie może iść do przedszkola.
Dziecko nie wymaga żadnej specjalnej opieki, po prostu wystarczy z nim byc,
dac mu jeść i lekarstwa, jest samodzielny, więc myje, ubiera sie i je sam.
Praca byłaby nierególarna tylko w okresie choroby dziecka, w godzinach od
7.40 do 16.40. W grę nie wchodzą żadne dodatkowe obowiązki, tzn żadne
sprzatanie, prasowanie itp. Posiłki przygotowuje ja, niania musiałaby je
podgrzać. Stawka godzinowa do ustalenia.
JEsli znacie kogoś kto byłby zainteresowany, lub same jesteście to prosze o
kontakt kborz@o2.pl




Temat: Kuszczak puszcza w rezerwach
Żal to jest jak czyta się komentarze nie których osób... Znaczy co, gazeta
winna, że Kuszczak słabo ostatnio gra? Że stracił miejsce na ławce rezerwowych
MU? Jak by o meczu nie napisała to by świadczyło że nie che dostrzec iż polski
bramkarz zaliczył występ w swoim klubie? Gdzie Ty tam widzisz nieskrywaną
satysfakcje? Normalny jesteś człowieku czy po prostu wszytko co gazeta napisze
musisz ubierać w jakieś podteksty i spiski. Może po prostu napisz że gazeta jawi
Ci się jako wszechpotężna światowa korporacja spiskująca przeciw wszystkiemu co
rdzennie polskie... I oczywiście napisz że Gw to żydzi to akurat na Twój poziom
jest... Tylko skoro tak wygląda Twój świat to po co czytasz i przesiadujesz na
forum gazeta.pl? nie wiesz że nabijasz kliknięciami licznik odwiedzin takim
szują jak dziennikarze wyborczej?



Temat: potrzebna niania od czasu do czasu W-wa Mokotów
potrzebna niania od czasu do czasu W-wa Mokotów
Poszukuję osoby chętnej do pomocy w opiece nad moim 4 letnim synkiem. Chodzi
tu przypilnowanie go wtedy gdy jest chory i nie może iść do przedszkola.
Dziecko nie wymaga żadnej specjalnej opieki, po prostu wystarczy z nim byc,
dac mu jeść i lekarstwa, jest samodzielny, więc myje, ubiera sie i je sam.
Praca byłaby nierególarna tylko w okresie choroby dziecka, w godzinach od
7.40 do 16.40. W grę nie wchodzą żadne dodatkowe obowiązki, tzn żadne
sprzatanie, prasowanie itp. Posiłki przygotowuje ja, niania musiałaby je
podgrzać. Stawka godzinowa do ustalenia.
JEsli znacie kogoś kto byłby zainteresowany, lub same jesteście to prosze o
kontakt kborz@o2.pl



Temat: Olimpijskie zaproszenie do wszystkich!!!!!
Widze ze sa chetni wiec zaloze bloga, zebysmy mieli swoje miejsce i zeby mozna
bylo latwo wstawiac zdjecia. Pytanko, czy ktos zna jakies darmowe blogowisko w
jezyku polskim, gdzie do zalozenia nie trzeba wysylac sms'a?? Bo jesli zaloze
bloga na blogspocie to obawiam sie, ze te z nas co nie znaja tak dobrze
angielskiego moga miec problemy. ja nie ejstem taka sprawna straszliwie w
komputerach i nie umiem tak zrobic, zeby do amerykanskiego bloga byly polskie
napisy. Znam www.blog.pl ale tam trza sms'a wyslac-chyba, ze ktoras z was sie
poswieci i wysle-prosze w takim razie o kontakt na priv. Postaram sie poprosic
znajoma, zeby mi jakas ladna grafike walnela olimpijsko-druciano-polska.
W weekend opracuej zasady zeby formalnosciom stalo sie zadosc ale generalnie
mysle ze formula otwarta, czyli kazdy robi co chce i co mu w duszy gra jest
najodpowiedniejsza, zobaczymy ile z nas sie porwie na ten sweterek amarantowy
(czy jak mu tam) to mzoemy zrobic podgrupe czy po prostu go dziergac w ramach i
wspierac sie i wspomagac a reszta bedzie dziergala co innego. Oczywiscie
wszelkie zmiany we wzorach, nawte tego swetreka sa mile widziane. Serwety i
inen akcesoria nie nadajace sie do ubrania (no moje dziecko bez przerwy ubiera
sie w serwete szydelkowa wiec jest to wzgledne).
maro-marecki jak chcesz to sie przylacz, ceremonie otwarcia sobie przeciez
mozesz obejrzec, tam malo sportu a potem ci powiemy, kiedy masz pzrelaczyc tv
na ceremonie zamkniecia.
ja sama nie wiem co bede robic moze ten zielony, moze cos dla corci na wiosne.




Temat: Jak sie ubrac ;]
lepsze ubieranki sa tutaj ;P
mojegry.pl/gry-online-katalog.php?id=19



Temat: Gry w ubieranie dziewczynek (laleczek
nie całkiem ubieranie, ale też fajniutkie:
www.granna.pl/granna/pl/graj.php?gra=sombreropozdaffki




Temat: gra dla dziewczyny cos jak simsy albo podobne
tak produkuja takie gry jak chcez to wejdz na strone
ubieranki.eu ,gry.pl tam pisze dla dziewczyn albo jak chcez to wejdz
na wyspe gier i tam tez takie gry znajdziesz.



Temat: Gra komputerowa
Julka gra w gierki na minimini, na ciufcia.pl i ubieranki, ale
chłopakowi pewnie się nie spodoba



Temat: gry sieciowe- co dla dziewczyny?
polecam www.girlsgogame.pl można wybrać język,gry w różnym stylu ubieranki ,
muzyczne,itd.super polecam



Temat: strony internetowe
Większość kanałów telewizyjnych dla dzieci ma swoje strony.

Synek gra też - gł. w logiczne różne - ze stony www.na przerwie.pl

Córeczka - 4. l. - w ubieranki z www.ubieranki.eu




Temat: Kto jest stylistą Marty Żmudy Trzebiatowskiej?
Rzeczywiście, teraz wygląda zupełnie inaczej, niż we wcześniejszych filmach:

"Fałszerze. Powrót Sfory":
zmudatrzebiatowska.pl/wp-content/uploads/2008/08/falszerze_basia.jpg
"Dwie strony medalu":
zmudatrzebiatowska.pl/wp-content/uploads/2008/08/dwie_strony_medalu_iza_dorosz.jpg
Myślę, że jej styl prywatny zmieniał się wraz ze zmianami wizerunku na planach
zdjęciowych. Nie mam pojęcia jakie jest nazwisko jej stylisty i czy w ogóle ma
stałego stylistę na okazje poza planem zdjęciowym. Może korzysta z porad różnych
osób? Na pewno do filmów i na oficjalne imprezy, jak promocja filmu, występ w
TGZ czy inne gale z udziałem fotoreporterów jest stylizowana przez specjalistów,
przede wszystkim z TVN-u. TVN potrzebuje gwiazd, wiec stara się (skutecznie)
promować ją na swoją gwiazdę i styliści TVN-u pracują nad jej publicznym
wizerunkiem. Ubierają, dobierają fryzurę, kolor włosów, opaleniznę, uczą
poruszać się, wypowiadać, pozować i uśmiechać.

Nawiasem mówiąc, zauważyliście, że zawsze jest tak samo uśmiechnięta?! na każdej imprezie i w
każdym filmie, nie ważne, co gra. Od osoby, która skończyła szkołę aktorską
można by oczekiwać jakichś umiejętności aktorskich.

W sytuacjach zupełnie prywatnych jej nie widujemy. Nawet "przypadkowe" sesje
fotograficzne na ulicy dla fotografów brukowców są ustawiane, a "gwiazda" jest
wcześniej przygotowywana. Jak tu:
www.pudelek.pl/artykul/14339/jemu_zazdrosci_kazdy_facet/
www.se.pl/rozrywka/plotki/to-jest-prawdziwa-para-roku_80677.html
Myślę, że niejeden stylista potrafi tak odmienić człowieka, to nie jest
opatentowana wiedza.



Temat: __nienawidzi reszty społeczeństwa i kłamie KTO to?
szok tuzka to erupcja oszczerstw z zawiści i tramy
czym wmówiono społeczeństwu katastroficzny obraz Polski
i wykluczenie jej ze społeczności międzynarodowej!

Polski rządzonej totalitarnie z pogwałceniem demokracji i prawa
poprzez konflikty, zastraszania, zawłaszczania, wojnę z bogatymi i
wykształconymi!

Gdzie rzekomo gospodarkę doprowadzono do ruiny, bezrobocie do stanu
patologicznej klęski społecznej a strajki i protesty tłumiono
oddziałami ZOMO!

Dziennikarzy terroryzowano gdy prasę i media elektroniczne
przejęła okrutna, zdeprawowana władza!

Po zdemaskowaniu tych bredni - gdy TYLKO pokazałem hipokryzję
tych, którzy takim fałszem wygrali wybory - spotkałem się z ze
stałym zarzutem "ad personam" - ukazującym bezradność tych, którym
obróciłem ich zarzut w konkretne pytanie, jakie w tym watku zadałem
dla moich stałych "ad personalistów";

- KTO JEST SZOWINISTĄ I NIENAWIDZI WŁASNEGO SPOŁECZEŃSTWA?

Twa dygresja nijak się ma sprawy i służy jedynie zamazaniu fałszu,
zakłamania i prowokacji wyborczej

Jesli uczciwie przystąpiłeś do mego wątku - odpowiedz na w/w pytanie
oraz te:

Kto tak nienawidzi narodu by tworzyć panikę bez przyczyn, podobnie
jak w zatłoczonym teatrze - gdy krzyknie "ogień" i wszyscy biegną do
wyjścia???

Kto tak nienawidzi własnego społeczeństwa, że awansuje na Szefa Kadr
w Min, Spr. Zagranicznych szkolonego w Moskwie,
że awansuje obrońców afer Stokłosy, osocza,
że stsouje skandaliczne odwołania w Zus bez procedur i egzaminów,
bez sprawdzeń sł, specjalnych a tak byli powołani!

Kto w 2 min po zaprzysieżeniu odwołuje likwidatora WSI
a odwołanego szefa WSI awansuje?

Czy nie myślisz, ze jeśli wrócą ludzie WSI - wrócą nadużycia?

gen. Tadeusz Rusak zastąpić szefa kontrwywiadu wojskowego Antoniego
Macierewicza lub stanąć na czele formacji stworzonej z połączenia
kontrwywiadu i wywiadu wojskowego

www.wprost.pl/ar/114639/Byly-szef-WSI-wroci-do-gry/
Dlaczego mnie tak nienawidzisz, ze porównujesz mnie do łamiącego
umowy przedwyborcze POpiS-u? do łamiącego reguły dobrego wychowania?
do skorego do otaczania się kibolami Lisa w debacie decydującej o
Polsce? do uczestnika nocnej zmiany? do lizusa establishmentu
spekulacyjnego? do człowieka ubierającego zadawnioną nienawiść do
polskości w dziwny rytuał obrony afer, ataków na CBA, akceptowania
pozorów?

Tylko nie obrażaj "ad personam"!
OK?



Temat: Polski luksus jest buracki
Polski luksus jest buracki
Rozmowa z dr. hab. Tomaszem Szlendakiem, socjologiem konsumpcji z
Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

* Paulina Nowosielska-Kucharska: Ze sklepów ze sprzętem RTV znikają
masowo telewizory z wyższej półki. Czy to tylko przedświąteczny szał
zakupowy?

Nie. Tutaj wchodzi w grę zupełnie inna rzecz. Polacy, zwłaszcza ci z
niższej warstwy hierarchicznej, nie lubią pieniędzy inwestować w
bliżej im nieznane mechanizmy finansowe.

Jaki jest więc polski luksus? Czym różni się od tego w wydaniu
niemieckim czy francuskim?

Brutalnie: polski luksus jest, co tu dużo mówić, buracki.

* Jaki?

Badacze amerykańskich czy francuskich milionerów zwracają uwagę, że
ci ludzie wcale nie różnią się mocno zachowaniami od klasy średniej.
Niczego właściwie nie robią na pokaz. Mieszkają w podobnych domach,
nie ubierają się w jakieś złote Versace czy inne blichtrowate i
kiczowate stroje, np. DSquared. Garderoba Mariah Carey nie robi na
nich wrażenia i nie wywiera wpływu. Elita w Wielkiej Brytanii nie
jest ostentacyjna.

* Zmierza Pan do tego, że Polacy uwielbiają się chwalić?

Nasza elita z ostatniego awansu ekonomicznego jest ostentacyjna do
bólu. To wygląda tak, że postchłopski kapitał kulturowy obrósł
dzisiaj w pieniądze i objawia się kapiącymi złotem paskami do
dżinsów.

* Konto bankowe i złota karta nie mają już takiej siły przebicia?

Sygnałem naszej zamożności nie jest pokaźne konto, bo jego nie
widać, jeno pokaźny i złoty samochód, bo widać go bardzo.

* Jak silna jest w nas zasada: zastaw się, a postaw się?

Silna, a nawet coraz silniejsza. Proszę zwrócić uwagę, że w coraz
mocniej zapracowanej Polsce zmniejszyła się liczba świąt, w czasie
których można zaprezentować swój status społeczny.

www.kurierlubelski.pl/module-dzial-viewpub-tid-9-pid-46933.html



Temat: Mamy trojga dzieci odezwijcie się
Cześć Anka. Ja też mam mały trójkącik w domu i to w dodatku taki sam jak twój (tylko płeć na odwrót): Romek w styczniu skończone 5 lat, Agnieszka w lutym skończone 3 lataka, Marcinek - 1 roczek za 2 miesiące. (Czyli bocian co 2 lata ... Z początku wiadomość o 3 ciąży trochę mnie zamurowała, ale teraz już od dawna uważam że trójka dzieci to najlepsza ilość. Dzieci bawią się razem, i mam nadzieję że całe życie spędzą w zgodzie (oczywiście kłótnie, wrzaski i bitwy też się zdarzają, ale kwalifikuję to jak rzecz normalną i zdrową - to w końcu jakiś rodzaj nauki współżycia na przyszłość)a jak cała mieścimy się w osobówce, co dla nas - rodziców bardzo się liczy. Zawsze chciałam 2 dzieci - jedynak nigdy nie wchodził w grę (wg mnie to katorga dla dziecka i w dzieciństwie i w życiu dorosłym - także dla dzieci owego jedynaka)a teraz sądzę, że trójka to jeszcze lepsze wyjście, przynajmniej dla dzieci a przecież one są najważniejsze. Co prawda czasem dostaję bzika, gdy mamy np zimą wyjść na spacer i trzeba wszystkich po kolei ubierać (dobrze że mąż sam się ubiera... hihihi , albo gdy starsze trzymają się kurczowo wózka, a chodnik ma zwężenie... albo gdy każdy ma akurat ważną sprawę do zakomunikowania w tym samym czasie... albo chcą się bawić w tym samym czasie z mamą i to każdy w inną zabawę... albo... w wielu innych rozbrajających sytuacjach. Ale ogólnie jest ok. Dzieci jakoś się dogadują (przynajmniej od czasu do czasu)i mam nadzieję że zawsze będą mialy w sobie oparcie - bo wiadomo nawet najlepsi rodzice to cały wiek do tyłu w myśleniu i rozumieniu ich rówieśników. Chętnie pogadugadam z innymi mamami, szczegolnie z dziećmi co dwa lata jak u mnie. Moje gadu:929994 - ale niestety tylko od godz 7-13, a mail Mirka17@poczta.onet.pl Pozdrowienia dla dużych i jeszcze większych rodzin. Zośka



Temat: Studentka szuaka chłokaka z Warszawy
Studentka szuaka chłokaka z Warszawy
Właśnie piszę pracę magisterską ze ścisłego kierunku.
Jestem BARDZO nieszczęśliwa, bo nigdy nie miałam chłopaka. Mimo, że na studiach mam wielu kolegów i koleżanek, to nie jest tak, że ja stoję z boku, a inni się bawią. To nie jest tak, że nikt do mnie pierwszy nie podchodzi.
Nie wiem, co robię źle i dlaczego mi się to przytafiło.

Zakładam ten wątek, bo liczę, że jakiś chłopak do mnie napisze. Najlepiej z Warszawy.

To teraz co o sobie.
- To forum dla nieśmiałych, więc trochę tego mam. Ale staram się być uśmiechnięta, zachowywać się swobodnie, żeby to ukryć. Lubię się pośmiać.
- Podchodzę poważnie do studiów. Jasne, że nie zajmuje mi to całego czasu, ale gdy muszę coś zrobić na dany dzień, to siedzę aż zrobię. Nie lubię wychodzić na idiotę. Nie dopuszczam sytuacji, że mogłam coś zrobić, ale nie zrobiłam, bo oglądałam cały dzień telewizję itp.
- Myję włosy prawie codziennie, a zęby codziennie rano. Mam krótko obcięte paznokcie, ale nie do samej skóry. Nie obgryzam i nie obgryzałam nigdy paznokci. Nie maluję paznokci. Mam normalną fryzurę, przedziałek i gumka do włosów. Nie chodzę do fryzjera.
- Nie mam butów na obcasie (tzn. jakieś ze studniówki mam). Ubieram się normalnie, tzn. sexowna tuniczka z H&M za 99 zł nie wchodzi w grę.
- Nie oglądam ambitnego kina, nie cytuję Szekspira, nie chodzę do teatru. Nie interesuje mnie polityka. Wolę wyjść z psem albo pooglądać n-ty raz StarWarsy, Indianę Johnsa, Piratów z Karaibów, ewentualnie pośmiać się z Transformersów. Kiedyś oglądałam Lost.
- Umiem ugotować obiad i upiec różne (!) ciasta. (Zazwyczaj gotuję dla brata) Zresztą, to prawie każdy umie. Tylko ja potem sprzątam i zmywam po sobie. Niech to nie brzmi jak zachwalanie się na dobrą żonę ja tak po prostu nauczyłam się tego od kogoś i tak robię.
- Z nikim jeszcze nie spałam (nie miałam nigdy chłopaka). Nie jestem nawiedzoną katoliczką, ani nie trzymam dla męża.
- Prawie nie piję alkoholu. Z różnych przyczyn. Myślę, że mogłabym się zarówno dziś napić, jak i od dziś nie pić do końca życia.
- Nienawidzę jednej rzeczy - palenia zioła.

Na studiach zmieniło się moje życie i dużo myślałam. Wiem, że mogę wiele zmienić, wiele wytrzymać, wiem, że będę umiała się poświęcić. Wiele rzeczy mi już nie przeszkadza. I niech to nie brzmi jak smutne ogłoszenie matrymonialne - chłopak za wszelką cenę.
Po prostu chciałabym poznać kogoś i stworzyć coś nowego i dobrego. Wiem, że każdy ma swoje wady i zalety, ale najważniejsze pokochać całym sercem, a potem umieć ustąpić czasem, żeby być szcześliwym.

Jeśli jesteś z Warszawy i chcesz mnie poznać, to pisz na yayca@wp.pl



Temat: STRATA DZIECKA, POWAŻNIE CHORE DZIECKO
Do ewymoniki
Kochana Ewa
Osiem lat temu moja siostra urodziła bliźnięta-chłopców.Jeden z nich urodził
się beż lewej rączki, ścięgno łożyska amputowało ją tuż za łokciem w trakcie
ciąży.Lekarze nie dostrzegli tego na usg a pomóc mogła zwykła laparoskopia.Ale
stało się jak się stało.Przeżyliśmy wszyscy te same dylematy i tragedię co Ty
teraz ale ja mogę Cię pocieszyć i nie będą to tylko słowa bo to są nasze
najprawdziwsze przeżycia-Krzyś ma teraz 8 lat , chodzi do szkoły i jest
cudownym dzieckiem.Jest oficjalnie kaleką a mimo to nie jest ani trochę
niepełnosprawny.Jeździ na rowerze, gra w ping-ponga i ..wiąże sobie butki na
kokardki!!!!!Jest niesamowicie silny i sprawny i w niczym nie ustępuje bratu
bliżniakowi, choć jest mniejszy bo jest potwornym niejadkiem.Nie wiem jak ułoży
sobie życie ale dzieci zaakceptowały go bez problemu.W pierwszy dzień
przedszkola któreś zapytało go:ty, gdzieś się tak urządził!!I to wszystko.Ciesz
się swoim bąbelkiem, tutaj nie jest miejsce dla Ciebie, bo Ty w przeciwieństwie
do tych biednych wspaniałych kobiet masz prawie zupełnie zdrowe
maleństwo.Proszę uwierz mi że wszystko będzie wspaniale,ja to wiem na 100
procent widzę ten cud każdego dnia.A przecież Twemu synkowi brak tylko
paluszków a nie całej rączki będzie bardzo sprawny.Przysięgam.Tylko bądź taką
mądrą mamą jak moja siostra-nie rozpieszczaj go,nie dawaj forów.Każ się samemu
ubierać,kupuj klocki i jajka niespodzianki ,które Krzyś układał tą jedną łapką
z uporem maniaka ,nie pozwalając sobie pomóc.Traktuj go jak zupełnie zdrowe
dziecko bo to go zmusi do rozwijania sprytu i uodporni na ewentualne przykrości
związane z niepełnosprawnością.Gdybyś chciała o coś zapytać pisz na
galia29@gazeta.pl.Aha jeszcze co do leworęczności to wygląda,że rzeczywiście
Krzyś byłby leworęczny-i co? pisze trochę brzydko-i to są te całe schody!!!Do
bani z taką głupią lekarką!Trzymaj się cieplutko i wychowaj dzielnego
chłopaka.Jeszcze jedno(ale ze mnie gaduła) dobrze ze to chłopak, jest
silniejszy no i u facetów mądrość jest ważniejsza niż idealna uroda.Nic się nie
martw.Całuję też ewa



Temat: Gra Pogoń
Zgłaszam się, spóźniony :). Wątek bardzo sympatyczny i bardzo
potrzebny! Na własnej skórze odczułem!

Bo z tą Pogonią jest jakby "problem motywacyjny". Do kibicowania
klubowi zarazili mnie parę lat temu tacy zatwardziali kibice, co
mają dla swoich maleńkich dzieci kompleciki w barwach klubowych,
chadzali na stadion z synami, którzy już chodzić o własnych siłach
potrafią itd. Tacy Panowie 30+ z miłością do Pogoni w żyłach.
Pamiętam, jak przeżywaliśmy to wszystko, co się wokół Pogoni działo,
lała się wóda, padały słowa mocne od "zdrada, hańba" do klasycznej
łaciny użytkowej z nazwiskami pewnych Panów Decydentów jako
przecinki. Dzisiaj moi kumple nadal kaftaniki w barwach klubowych
dzieciom ubierają i z dumą prezentują, ale jakby zainteresowanie
klubem i rozgrywkami zdechło. Trochę tego nie rozumiem. Kiedy pytam,
jakoś tak dziwnie machają rękami i ślepiami przewracają. Łatwiej mi
rozmawiać z nimi o Tour de France. A przecież za rok Pogoń może
wrócić do ekstraklasy. Nie wiem, czy to zniechęcenie polską piłką
(tu bym się nie zdziwił, bo dokładnie to mam), czy też jakieś
szczecińskie wypalenie. Bo trauma po tamtych negatywnych emocjach
potrafi wypalić w człowieku wiele. A i obecne nawet w tym wątku
opinie typu "to nie jest ta Pogoń, której kibicowałem" świadczy o
jakimś rozdwojeniu jaźni, pogubieniu, zawiedzeniu nadziei, traumie.
To martwi.

Pogoń bezsprzecznie była symbolem, który zniszczono. Nie zniszczono
klubu. Zniszczono symbol. Tak jak stocznię - nawet, jeśli się
podniesie pod katarską lub inną banderą, czy pozostanie symbolem?
Martwi mnie, że klub się odradza, ale symbolika jakoś nie. Jakby
przestała działać. Jakby przepalił się bezpiecznik, jest o jeden
most za daleko. Bo cierpiąc na brak symboli integrujących nas
wokół "szczecińskości" (tak, ja uparcie od lat o tym samym) - powrót
Pogoni to manna z nieba. Tym bardziej, że jest nowa nadzieją, zespół
wygląda nieźle, a gra rozpala dawne ognie.

Meczu z Gieksą nie widziałem, umknął mi. W tym właśnie rzecz. Nie
miał prawa umknąć. Tym bardziej, że kątem oka obserwowałem przez
ostatnie miesiące wzmocnienia, nie głupią politykę transferową.
Dopiero wątek Korfiego mnie otrzeźwił - dziękuję - w kontekście gry
Pogoni i jakby przebudzenia czegoś szczecińskiego pod sercem, co
wiąże się z tym właśnie symbolem. Szkoda, że jutro na wyjeździe, bo
poszedłbym chętnie na stadion - chociażby, żeby to "coś" w sobie
odbudować lub zweryfikować "tego" istnienie/działanie. Pójdę na
następny mecz w Szczecinie. W telewizji nie da się tego odczuć - to
trzeba empirycznie, organoleptycznie, na żywo. Zresztą, nie mam
telewizji i nic nie oglądam. To ułatwia sprawę.

Zobaczę na oczy, to bardziej się uaktywnię.
Pozdrawiam serdecznie,
pismak_logowany@gazeta.pl



Temat: Kolejna Afera Ze Switem
Kolejna Afera Ze Switem
podaje za Onet.pl

Słowak Boris Pesković, główny bohater afery barażowej, nie powinien być
dopuszczony do gry ani w barażach ze Szczakowianką Jaworzno, ani w całym
sezonie 2002/2003 – pisze „Rzeczpospolita”.
Piłkarz, a także jego klub, Świt Nowy Dwór, wielokrotnie złamali statut PZPN
oraz przepisy dotyczące obcokrajowców pracujących w Polsce.
Uchwała PZPN z 26 lipca 2002 roku reguluje stosunki między klubem sportowym i
zawodnikiem o statusie amatora, którym formalnie był Pesković. Artykuł 2
brzmi następująco: „Za amatorów są uznani zawodnicy, którzy z tytułu
uprawiania piłki nożnej (...) nie otrzymali wynagrodzenia, względnie innego
świadczenia pieniężnego lub rzeczowego, innego niż zwrot rzeczywistych
wydatków poniesionych w trakcie ich udziału w oficjalnych rozgrywkach
organizowanych przez PZPN”.

Pesković w rozmowie z "Rzeczpospolitą” przyznał, że był zgłoszony do
rozgrywek jako amator. „Nie miałem żadnej umowy. Byłem amatorem” – powiedział.

Po to, żeby PZPN uprawnił go do gry, Świt Nowy Dwór przesłał do związku
wypełnioną przez zawodnika tzw. deklarację gry amatora. W tym momencie PZPN
przestał się zajmować Peskoviciem.

Pesković nie miał żadnej umowy ani z klubem, ani z prezesem Szymańskim.
Oprócz 4 tysięcy netto pensji „do ręki” otrzymywał też od prezesa premie.

Musiało być tego sporo, skoro jeden z zawodników Świtu mówi: - "Boris zawsze
miał dużo pieniędzy, o wiele więcej niż my. Potrafił kupić sobie pasek do
spodni za 400 złotych, ubierał się w markowe ciuchy. Gdy przychodziliśmy do
niego do mieszkania, pieniądze często leżały na regale, jakby o nie w ogóle
nie dbał".

W grudniu 2002 roku Pesković kupił sobie na Słowacji skodę fabię kombi o
wartości ponad 40 tys. złotych.

Słowak złamał też przepisy dotyczące obcokrajowców pracujących w Polsce.
Powinni oni otrzymać zgodę na stały pobyt, ewentualnie wystąpić o taką zgodę.
Pesković tego nie zrobił. Przyjeżdżał do Polski na 3 miesiące, bo każdy
obcokrajowiec może bez wizy przebywać na terenie RP do 90 dni. Potem jechał
na Słowację i po kilku dniach wracał do Nowego Dworu. Okres 90 dni liczył się
od nowa.
W sezonie 2002/2003 Pesković grał więc w Polsce niezgodnie z prawem. Nie był
ani amatorem, ani zawodowcem. Postępowanie w takich sytuacjach opisuje
regulamin dyscyplinarny PZPN.

Gdy w drużynie występuje nieuprawniony zawodnik:

1. Przeciwnicy otrzymują walkowery;
2. Klub jest karany grzywną w wysokości do 75 tys. zł, zawieszeniem lub
pozbawieniem licencji;
3. Zawodnik jest karany grzywną od 100 zł, dyskwalifikacją od 1 do 6 miesięcy;
4. Osoby funkcyjne są karane grzywną od 100 zł, dyskwalifikacją od 1 miesiąca
do 1 roku, zawieszeniem lub pozbawieniem licencji.




Temat: buddyści to vege? jaki ma wpływ bycie vege na Was?
czin_czin napisał:

> Też mi się kołacze po "umyśle" taki tekst;
> jeżeli jesteś prawdziwym człowiekiem czyń
> cokolwiek zechcesz , wszystko jest
> dobre.Nie pamiętam autorstwa...
>
Być może masz na myśli słowa Atiśi: "Jeżeli twój umysł stabilnie spoczywa sam w
sobie, nie goń za cnotliwymi słowami ani działaniami." Podobną myśl można
znaleźć u św. Augustyna: "Kochaj i rób, co chcesz!"

Te słowa wcale nie oznaczają przyzwolenia na wszelkie impulsywne działania,
jakie nam wpadają do głowy, ale wskazują na względność etycznych systemów.
Bezpośrednie doświadczenie tego, co roboczo można nazwać "Takością" przekracza
wszelkie moralne konwencje, ponieważ owa "Takość" sama w sobie jest Miłością i
Mądrością.

Spoczywając w doświadczeniu "Takości" nie ma żadnej potrzeby, żadnego "musu",
żeby działać dla pożytku innych. Po prostu nie da się tutaj działać inaczej niż
z altruistycznym pożytkiem :-) Każda myśl, słowo i czyn są przepełnione
altruizmem. To jest jedyne "ograniczenie" Oświecenia: nie ma w nim miejsca na
egoizm, na wykluczanie innych.

Nie wykluczajmy więc ze swojego współczucia ryby zjadanej żywcem, ale też tych
ludzi, którzy czerpią (dla mnie trudno zrozumiałą) satysfakcję z takiej
makabrycznej biesiady. Nie wykluczajmy też ze swojego współczucia tych ryb,
które już zostały wyrwane ze swojego środowiska, zabite i przetworzone w puszkę
sardynek albo makreli. Nie wykluczajmy katowanych "pluszaków", nie wykluczajmy
ich katów. Nie wykluczajmy też ludzi, którzy ubierają się w futra zdarte z tych
zwierząt.

Nie wydaje mi się, żeby potępianie innych ludzi, albo nachalne narzucanie
jakiegoś systemu nakazów czy zakazów, przyniosło konstruktywne efekty - lepiej
zastanowić się nad jakimiś "zręcznymi środkami", które mogą zmienić myślenie
ludzi, nie tylko ich zachowanie.

Mistrz dzogczen Longczien Rabdziam zaśpiewał pewnego dnia:

"Ponieważ wszystko jest tylko złudzeniem
Doskonałym w byciu sobą,
Które nie ma nic wspólnego z dobrem ani złem,
Akceptacją ani odrzuceniem -
Można się roześmiać w głos."

Niektórzy nauczyciele mawiają: "Wszystkie zjawiska są doskonałe tylko dlatego,
że się wydarzają."

Według tego rodzaju buddyjskich nauk świat jest doskonały nie dlatego, że jest
pozbawiony zła i wypełniony dobrem. Jego doskonałość dotyczy wolności, z jaką
manifestują się różne zjawiska, które postrzegane przez pryzmat wiary w ich
rzeczywiste istnienie uważamy za dobre lub złe. Wolność ta jest nierozerwalnie
związana z prawem przyczyny i skutku (wiąże się to również z odpowiedzialnością
za to, co robimy): cokolwiek zrobimy "na zewnątrz" nas, wpływa nie tylko na
otoczenie i innych ludzi, ale również na nas samych - jest to doskonale
swobodna gra zjawisk, w przeciwnym wypadku świat byłby martwy, nic by się nie
wydarzało. Ale "swobodna", wcale nie oznacza "chaotyczna" :-)

To, że zjawiska są podobne iluzji, nie istnieją same w sobie, oczywiście nie
zmusza nas do zaprzestania pozytywnych działań motywowanych współczuciem.
Przeciwnie - rozwijanie współczującej postawy oraz mądrości na temat natury
zjawisk jest prostą drogą do wyzwalającego doświadczenia doskonałości, która
stoi u podstaw wszystkich zjawisk.

A "urzekła" pisze się przez RZ ;-)

jw
=================================
CyberSangha - buddyzm w Polsce
www.buddyzm.edu.pl



Temat: Jaki projekt domu???
Gość portalu: mif napisał(a):

> Ciekawe kryterium doboru projektu: jadalnia w rondlu. Okrągły wykusz pasuje
> tutaj, jak bukiet do kożucha. Wszystkie linie budynku ostre: prostokąt i
> trójkąt. Nagle pojawia się kółko i nie ma w projekcie powtórzenia tej formy.
Po
>
> co 2 wyjścia ogrodowe. Salon z jadalnią staje się mało ustawny i straty
ciepła.
>
> Na taras, zrozumiałe, trzeba wyjść, ale z salonu? Taras dyscyplinuje
> domowników. Szerokość 1,3 m, to akurat tyle miejsca, żeby siedzieć, w
rzędzie,
> pod ścianą, max. w 3 osoby.
> Spiżarka: 1,2 x 1,5 m. Akurat wejdzie lodówka, bo w kuchni nie ma miejsca,
nie
> tylko na nią, ale na ciąg szafek. Kibelek zgrabny, ale na dole przydałby się
> prysznic. Po pracy w ogrodzie, będziesz pędzić po niewygodnych schodach, do
> łazienki? Boso, czy w gumiakach?
> Wejście do kotłowni, pod schodami: dość niewygodne, ale może być. Ale po co
> przejście do garażu?
> forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=156&w=33290777
> Drogo będzie kosztował Cię ten garaż. Ocieplenie elewacji szczytowej garażu i
> ocieplenie wewnątrz garażu stropu i kawałka ściany z pokojem 5.
> Wysokość parteru (2,67 m), moim zdaniem jest niska w porównaniu do
powierzchni
> 37 m otwartej przestrzeni. Można podnieść, ale równocześnie trzeba podwyższyć
> stopnie, bo na dostawienie 2 stopni nie ma miejsca w tym rozkładzie
pomieszczeń
> .
> Nad górą nie zastanawiałem się, ale balkonik nie jest dobrym pomysłem.
> Sprzątanie śniegu w zimie, a niedokładność wykonania izolacji stropu może
odbić
>
> się zaciekami w jadalni.
> Szukaj architekta, a nie projektu.
> mif
>
> PS. Elewacje na stronie są spartaczone. Brak słupka tarasowego i dach lukarny
w
>
> pomieszczeniu nad wejściem jest urwany. Z każdej strony elewacji widać ten
sam
> opad wzgórza, w tle. W tak dziwnym miejscu, może stać ten dziwny dom.

Nie jest tak źle, nie przesadzaj. Dwa wejścia do ogrodu są kwestią gustu. Ja
też mam dwa i uważam, że bardzo dobrze zrobiłem. To samo z przejściem do
garażu. Jak pada, czy jest zimno, to nie muszę ubierać kurtki i wychodzić na
zewnątrz, żeby zabrać coś z samochodu. Dla mnie takie przejście to absolutny
mus! Zgadzam się z tym tarasem u góry. Mam w okolicy kilka takich domów z
tarasami i balkonami i jeszcze nie widziałem, żeby ktoś na nich przebywał.
Garażu wcale nie trzeba jakoś specjalnie ocieplać. Wystarczy, że ociepli się
ścianę pomiędzy garażem i domem.
Brak łązienki na dole, chociażby małej, to na pewno mankament.
Nie rozumiem, dlaczego schody mają być niewygodne???
W kuchni miejsca na szafki jest wystarczająco dużo, ale ta spiżarenka jest
maleńka. Nie wiem, coplanujesz w niej trzymać, ale np dodatkowa lodówka nie
wchodzi w grę, gdyż zajmię ją całą :(
A mi podobają się takie wykusze :) Co nie zmienia problemu, że ciężko je ogrzać.




Temat: No to się odchudzam :)
nie przejmuj się , ja miałam podobnie, nagle nie wiadomo skąd przybyło mi 7 kg
potem jeszcze 7. najgorzej było na początku z fajnej szczuplutkiej laseczki
zrobila się klucha, nigdy nie byłam chuda, raczej taka normalna, duży biust,
pyzata buzia, ale nie miałam większych problemów w sklepie ani dużo kompleksów,
lubiłam swoje 59 kg/160cm jeszcze w liceum, ale waga ta była bardziej
odzwierciedleniem moich mięśni - zawsze dużo cwiczyłam, biegałam, rower to był
wszędzie ze mną, spacery. potem zeszło mi do 52 kg i było super. jak przytyłam
to najgorsze było w tali, którą właściwie zagubiłam. do tej pory mimo, że
schudłam w ciągu 3 lat jakieś 6 kg stosując diete na dwa trzy miesiące co dwa
trzy miesiące, źle się czuję bo tylek moze byc, nogi, rece, nawet biust ale nie
mam talii tylko zwał wylewającego sie tłuszczu. chodze w jednych spodniach,
które tuszuja troche ta opone i nic się z nich nie wylewa a przy tym tyłek i
nogawki są akurat dopasowane do reszty mojego ciała. najgorzej było latem,
chodziłam w koszulkach takich jak się na wf chodziło. jednego dnia obiecywałam
sobie, ze od jutra zaczne diete, zaczne ćwiczyć a kończyło się na mc donaldzie i
torbie batoników.kiedy zaczynałam diete nagle robiłam się tak głodna jakbym
przez miesiąc nic nie jadła. błędne koło trwało. co innego kiedy zawsze ma się
trochę oponek to się to w miarę je akceptuje, ma się wypracowany styl ubierania,
można znajdywać w tym dobre cechy, gorzej jak spadają na ciebie kilogramy jak
grom z jasnego nieba bez zadnej racjonalnej przyczyny wtedy cały świat się wali,
czujesz się obryzdliwa, odpychająca, gruba świani itd itp. prawie rok zajeło mi
dochodzenie do siebie, pamietam jak jednego razu moja biedna mama zwrociła mi
uwage ze tak przytyłam, wiem że chciała dobrze ale ja wpadlam w taki szal,
zaczelam na nia krzyczec zeby sie nie patrzyla, nie odzywala do mnie i ze dobrze
wiem jak wygladam, ucieklam do lazienki i kazalam wszystkim sie wynosic - wtedy
byl jeszcze moj tato. oboje byli w szoku gdyz ja nigdy nie odzywalam sie w taki
sposob do rodzicow ani tez nie mialam atakow histerii a to byl taki atak.
jeszcze kilka miesięcy trwałam w takim amoku w końcu stwierdziłam, że muszę
zacząć żyć z takim wyglądem i polub choć trochę siebie. po pierwsze poszłam do
fryzjera, zajęłam się panokciami, zawsze miałam deikatny makijaż, wypisałam
sobie wszytskie swoje dobre cechy a przede wszystkim te z które cenią mnie moi
pryzjaciele, znajomi. to pomogło mi trochę uwierzyć w siebie i przetłumaczyć
mojej głowie, że jak ktoś ma mnie lubić to taką jaka jestem, nie miałam też
wtedy chłpoaka bo właśnie zakończyłam kilkuletni związek bez przyszłości, a do
tego znalazłm się sama w obcym dużym mieście, jednak co do chłpaków to
stwierdziłam,że narazie nie jest mi potrzebny, chcę się wybawić, wyszumieć, mieć
czas dla siebie. to pozwoliło mi wyciszyć złe emocje, mój nastrój poprawiał się.
zaprzestałam diet od "przyszlego miesiąca, tygodnia, dnia" bo zawsze coś
wypadło. zacznij już, ale nie bierz na siebie katorżniczej diety. idz na zakupy,
kup warzywa troche owocow. nie wiem jakie masz finanse, ale marhewka i kilka
jablek to 2,3 zł na targu. zjedz je zamist normalnej kolacji do tego obierz
reszte marhewek i wloz do lodowki, jak poczujesz glod to siegniesz wlasnie po
nie - bo bedziesz wiedziala ze sa gotowe i wystaczy siegnac reka. kup kapuste
pekinska, pomidora, skoj wszystko na wilka miche, przypraw i podjadaj przez caly
dzien. przez pierwszy tydzien zaplanuj sobie ze jesz normalne sniadania, albo
normalne obiady a pozostale posilki rob dietetyczne. po tygodniu mozesz ten
obiad czy sniadanie przyzadzic w nieco inny sposob, zamiast smazonego kotleta -
kotlet duszony, zamiast smietany kefir albo maslanke. nie rob nic na sile, male
kroczki a wszystko sie uda.zrob sobie mieszanke ktora podalam
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17365&w=47224858
pozwoli wypelnic ci zoladek i nawet jak dasz sie skusic na cos niepożądanego to
zjesz 10 dk zamiast 1 kg:)
jak cos to pytaj chętnie odpowiem



Temat: Krawaty Rzeczpospolitej - Krawaty Szczecina
Krawaty Rzeczpospolitej - Krawaty Szczecina
Takie ładne! Takie niezwykłe! Uwielbiam krawaty. Nie wiecie, gdzie można
takie kupić?

Ubiorą się w nie zasiadając w komisjach wyborczych. I mają do tego pełne
prawo. Nie ma takiego prawa, które zabraniałoby zasiadanie w komisji
wyborczej osobom przystrojonym w barwy narodowe. Lepper znalazł sposób na to,
by ożywić tę marną, nijaką kampanię wyborczą. Zauważyłem podczas ostatnich
lat, ża kampanie wyborcze stają się powoli coraz bardziej nijakie. Wyjątków
jest kilka - kampania Krzaklewskiego podczas wyborów w 2000 r., kampania w
sprawie głosowania w referendum akcesyjnym. To były piękne rozgrywki. Tylko,
że wydano na to masę pieniędzy. Referendum akcesyjne musiało mieć frekwencję,
więc Sławek Wiatr a potem towarzysz Nikolski mieli kasy, jak lodu. Tylko, że
gra była bardzo nieczysta. Dużo brudu było, bo naród dostał tylko jedną
alternatywę do wyboru (jak za czasów, gdy trzeba było głosować 3 razy TAK).
Krzak też przepłacił maksymalnie (17 złotych za jeden głos). Tylko, że on
przegrał. Lepper wydał wówczas dokładnie złotówkę za głos. Zebrał ich parę
procent. Dziś to on nadaje ton.

To prawda, że Europarlament mamy gdzieś. Niemal wszyscy. Nawet kandydaci.
Jakieś Jurasy na forum i inne trzecie garnitury robią sobie start do
kolejnych wyborów. A tutaj Lepper dał ludziom krawaty. Genialne posunięcie.
Genialne te krawaty. Piątka z plusem się należy Piotrowi Tymochowiczowi. I
kto teraz im zabroni noszenia polskich barw narodowych? Ale przy okazji,
zawłaszczyli sobie narodowy symbol. Chętnie ponosiłbym taki krawat, bo ma
swoją wymowę i interesujący, modny wygląd. Chętnie ubierałbym go na specjalne
okazje. Świadomie, po polsku. Ale skąd mogę mieć pewność, że ktoś nie rzuci
się na mnie z cegłówką? Bo weźmie mnie za Samoobrońcę, a nie Polaka. Zrównali
jedno z drugim - symbolicznie: Samoobrona=Polska. W lekkim tłumaczeniu: każdy
prawdziwy Polak jest z Samoobrony. Co za marnotrawstwo symbolu.

Przy okazji, propozycja. Mam krawat w kolorach Szczecina. Czerwono-granatowy
w pasy. Specjalnie polowałem. Bardzo go lubię i ubieram za każdym razem, gdy
jadę do Stolycy. Żeby reprezentować Szczecin. Rzucić w twarz Syrence nasze
barwy. Wykorzystajmy ten symbol sensownie. Postarajmy się nadać mu miejskie,
szczecińskie znaczenie. Nie pozwólmy, by go ktoś zawłaszczył. Jakiś oszust,
na przykład. Jakiś polityk. Owszem, to barwy Pogoni. Ale najpierw były
barwami Szczecina. Niby Pogoń jest Ptaka, ale tak naprawdę Pogoń jest nasza.
Ptak jest tylko przy okazji Pogoni. To są to barwy Szczecina. To znacznie
szersze ujęcie. Właściwe. Propozycja jest krótka: nośmy takie barwy, gdy
jedziemy gdzieś reprezentować Szczecin. Na krawacie, apaszce (kobiety) itp.
(co tam, kto wymyśli). I informujmy, że to barwy Szczecina. Robię tak zawsze
w luźnej rozmowie (zawsze można sprowokować kontekst). Bo w ten sposób się
daje pewne świadectwo. I w ten sposób pewna świadomość żyje. A teraz
najważniejsza jest świadomość.

pismak_logowany@gazeta.pl



Temat: Film dla miłośników czekolady ! ;-)
Film dla miłośników czekolady ! ;-)
Charlie i fabryka czekolady ****
Wielka Brytania/USA/Australia 2005 (Charlie and the Chocolate Factory). Reż.
Tim Burton. Aktorzy: Johnny Depp, Freddie Highmore, David Kelly, Helena
Bonham-Carter, Noah Taylor
Charlie (Highmore) przypomina bohaterów Dickensa: mieszka w krzywej
chałupince na peryferiach Londynu wraz z ubogimi rodzicami (Bonham-Carter i
Taylor) oraz nieopuszczającymi praktycznie wspólnego łóżka dziadkami i
babciami. Pewnego dnia legendarny właściciel pobliskiej fabryki czekolady pan
Wonka (Depp) ogłasza ogólnoświatowy konkurs - każde dziecko, które natrafi w
tabliczce czekolady na tzw. złoty bilet, będzie mogło spędzić ze swoim
opiekunem jeden dzień w ww. fabryce, a także liczyć na nagrodę specjalną.
Charlie oczywiście (inaczej nie byłoby filmu) znajduje się w piątce małych
szczęściarzy, którzy wylosowali wymarzoną wycieczkę, a trzeba dodać, że
pozostała czwórka to bachory raczej okropne - rozwydrzone i rozpaskudzone.
Czekoladowe królestwo, po którym są oprowadzani, okazuje się krainą cudów,
ale i koszmarów...

Ta ekranizacja klasycznej powieści Roalda Dahla jest bogata (czy wręcz
rozbuchana) wizualnie, niemal fantasmagoryjna - tak jak można się było
spodziewać po Timie Burtonie, reżyserze o gotyckiej wyobraźni i strzelistych
budżetach. Ale też całkiem zabawna, głównie dzięki kolejnej (po "Piratach z
Karaibów") ekstrawaganckiej kreacji Johnny'ego Deppa - jego pan Wonka ubiera
się jak Oscar Wilde, ma kredowobiałą twarz jak Michael Jackson, udziela
dziwacznych objaśnień z przylepionym do ust uśmiechem, dla swoich małych
gości nie jest specjalnie uprzejmy - zdaje się, że w ogóle nie przepada za
dziećmi. Daje to niezły efekt komediowy i sprawia zarazem, że film nie tonie
w słodyczy - to czekolada o gorzkawym smaku i ciemnym kolorze.

"Charlie..." jest zabawą o mocno dydaktycznym zabarwieniu - czwórka
konkurentów tytułowego bohatera (budzącego natychmiastową sympatię) stanowi
personifikację dziecięcych grzechów głównych (obżarstwo, chęć bycia
najlepszym za wszelką cenę, pazerność, uzależnienie od TV/gier komputerowych
itd.). Fabuła sprowadza się do ich stopniowego eliminowania z walki o
nagrodę. Trochę się to pod koniec robi monotonne, zaś kary, które ich
spotykają - choć absolutnie zasłużone - są odrobinę sadystyczne. Nie wiem
też, czy niezbędne było tłumaczenie emocjonalnej powściągliwości pana Wonki
jego traumatycznymi przeżyciami z dzieciństwa (konflikt ojca z synem to
prawdziwa obsesja Tima Bartona) i czy w finale trzeba było tak siłowo
lansować tzw. wartości rodzinne. Ale rzecz w sumie udana, lekko szalona -
dzieci oczaruje, rodziców nie znudzi.
serwisy.gazeta.pl/film/2,23804,,,,49044968,P_FILMY2.html



Temat: Legendy z okolic Łomży
Legendy biebrzańskie, "Bogini wiosny"
Wieś Budy jest położona w Dolnym Basenie Biebrzy. Zupełnie się wyludniła, a
pozostawione domy, jeszcze kryte słomą, zasiedlili przybysze z miast. W jednym z
nich osiedlił się bibliofil warszawski nazwany potem Królem Biebrzy.
W sposób zygzakowaty układał się jego los po przybyciu do tej bagiennej
krainy. Tutejszemu gospodarzowi zaginęła żona. Długo jej szukał bezskutecznie na
bagnach, aż po kilku latach znaleziono w zaroślach jej czaszkę i kości. Rolnik
wyjechał, a na jego miejscu osiedlił się właśnie człowiek ze stolicy. Trochę
bezradny, trochę marzyciel intuicyjnie zapatrzony w tajemną gwiazdę Biebrzy. Gdy
groziło mu już absolutne bankructwo, to przed zupełnym upadkiem uchroniła go
bezgraniczna dobroć do wszystkiego, co żyje.
"Znalazłem to miejsce - zapisał w pamiętniku - przystanąłem. Tkwię w dziwnym
bezruchu i obserwuję ciekawe człowieka z człowiekiem spotkania. Przyjeżdżają tu
ludzie i odchodzą, by znów wrócić i wnet uciec. Tu jeszcze nikomu nic nie
wyszło, a tymczasem ja miałem więcej szczęścia. Wcześniej uszczknąłem rąbek
szkoły przetrwania i teraz jestem bogaty w czas, ciszę, przestrzeń i wolność
oraz romantyczny brak pieniędzy".
W szczególności przybywają tu ludzie namiętni, w których ciele nie może się
pomieścić niespokojny duch. Jeden z malarzy zawziął się właśnie na malowanie
bogiń Biebrzy. Tu naprawdę błądzą jakieś idee, mary, pory dnia lub pory roku
łatwo się personifikują, bez większych problemów można ubierać je w ciało...
czyjeż, jak nie pięknych kobiet!
Portret Bogini Wiosny został powieszony w miejscu najgłówniejszym - w kuchni
nad stołem. Patrzyła gdzieś w las, a pozostawał do oglądu jej profil, który
podniecał niecierpliwość w czekaniu, kiedy się odwróci. Pijąc herbatę, piwo,
wódkę gospodarz z malarzem nadawali jej różne imiona: Maria, Brygida, Jola,
Agnieszka...
"Moja ty jedyna, w snach płynąca, dziewczęce piękno ukazująca wciąż! Urzekasz
mnie tajemnicą swą. Tyś duszą mą, bo kocham cię i jestem z tobą - miodu kroplo!
Myśli me chcą być z tobą, wchłaniają twe oblicze i samotności pragną naszej.
Biegną przez wszystkie pory roku. Witaj więc boska wiosno! To ty przyszłaś by
odejść. Jesteś piękna zbyt wielce, byś była dłużej niż moment..." - dalsza treść
z pamiętnika.

Tak mijały miesiące.
I... stało się!
Pewnego poranka przed bramą zawarczał dziwnie samochód. Gospodarza jakby coś
szturchnęło, jakiś niepokój na nim osiadł i zaczai wypychać z domu kierując w
stronę wjazdu. Wybiegi bez czapki, rozchełstana kurtka zwisała z ramion. Widział
już z daleka wysiadającą dziewczynę. Niezdecydowanie rozglądała się dookoła idąc
w jego stronę. Patrzył na jej usta uśmiechnięte na powitanie i na te znajome
oczy ogromne, skrzące się jak meteory.
- Boże, Agnieszka! - wykrzyknął i rozciągając ramiona rzucił się na powitanie.
Potem trochę stremowani długo patrzyli na siebie. Jak niewiele było potrzeba
czasu, namiętnego czasu, aby bogini z jego portretu odwróciła się. Nigdy nie
wątpił, że to nastąpi. Jeszcze nigdy nikt nie ustalił alfabetu intuicji,
przewidzeń, dziwnych układów, kiedy karta w grze raz idzie dobrze, a drugi raz
kpiąc z nas odwraca się plecami. Wielki moment na początku nas oświetla, aby
potem pozostawić smak popiołu. I aby znów wkrótce oświetlić.
Królowanie nad Biebrzą, to życie wśród takich momentów. To piętnowanie duszy.
To... "romantyczny brak pieniędzy"!!! Cha-cha-cha...
Panie i panowie! Biebrzą jest piękna!
"Mgła jest miłością. Ona przysłania całe zło świata, czyniąc istnienie lepszym.
Wypływa jakby z niebios. A ty, nic nieznaczący człeczyna, nagle wyrastasz ponad
całe otoczenie. Stajesz się królem życia, swobody! Czarny las w oddali blednie,
burozielone pola miękną w dotyku. Bezruch ciszy. Dosięga cię kres
nieskończoności, czas urywa się, aby być z tobą. Farbowane słowa, - dzieła
człowiecze milkną i odchodzą w nieobjętą dal".

(*Wzięte z: www.lomza.friko.pl/index.html )




Temat: Zimą na rowerze -jaki stroj ? :-)
ze strony wRower.pl
-Cebulka

Tyle teoria. W praktyce każdy musi ustalić swój zestaw ubrania na różne temperatury. Generalna zasada to ubieranie się "na cebulkę" - im więcej warstw tym lepiej. Trzy cieńsze koszulki lepiej grzeją niż jeden gruby sweter. Wynika to z faktu, że to nie materiał nas chroni przed zimnem, ale warstwa powietrza uwięziona pomiędzy poszczególnymi warstwami.

-Tkaniny oddychające

Jeżeli jeszcze nie posiadacie ubrań z tkanin oddychających - warto się w nie zaopatrzyć. To właśnie zimą będzie najbardziej widać różnicę pomiędzy podkoszulką z tkaniny Thermidry, Rhovylon, PolartecPower Dry, czy też Polartec Power Stretch a bawełnianą. Już po kilkunastu minutach jazdy w temperaturze poniżej zera, podkoszulka bawełniana będzie wilgotna i mokra. Taka sama, ale zrobiona z tkaniny oddychającej będzie po prostu sucha.
Sama podkoszulka oddychająca nie wystarczy, musimy iść za ciosem i założyć kolejne oddychające warstwy: np polar i kurtka z membraną. Najważniejsza jest warstwa zewnętrzna - czyli zazwyczaj kurtka lub bluza z długim rękawem. Musi być koniecznie z nieprzepuszczającego wiatru materiału. Wchodzą więc w grę wszystkie "TEXy" - od GoreTex, do SympaTex, AirTex, HydroTex czy ClimaTex. W zimie - gdy temperatura spada poniżej zera wygodnie jeździ się w nieprzewiewnych bluzach - np Polartec Wind Pro i Polartec Windblock oraz GoreTex Windstopper. Nie krępują ruchów jak kurtki i są "przyjemniejsze". Niestety markowe są drogie.
Pamiętajmy że odmrożenia możemy się nabawić również w temperaturach powyżej 0° C! Mogą one wystąpić przy dużej wilgotności powietrza oraz silnym wietrze nawet w temperaturze +5°C !

Najbardziej narażone na odmrożenia części ciała to: stopy, palce u rąk i twarz.

-Buty

Jeśli chcemy często jeździć w zimie powinniśmy zainwestować w ocieplacze zakładane na buty. W ostateczności i w najtańszym wariancie można jeździć nawet w górskich butach - oczywiście na zwykłych pedałach. Błędem jest zakładanie dwóch par grubych skarpetek do letnich butów. Wcale nam nie będzie cieplej. Dlaczego ? Bo stopa będzie miała utrudnione krążenie krwi. W takim ciasnym bucie palce nie będą się mogły poruszać i będzie nam po prostu zimno (ta zasada dotyczy każdych butów, nie tylko rowerowych).

-Rękawiczki

Na ręce obowiązkowo rękawiczki z długimi palcami. Na niższe temperatury z trzema, a na ekstremalnie niskie nie obędzie się bez jednopalczastych. Dobre rękawiczki kosztują sporo. Muszą być całkowicie nieprzewiewne - wykonane np. z polaru nie nadają się na zimę. Ale z windblock'u już są dobre.
W ekstremalnych przypadkach przydadzą sie specjalne "rękawy" zakładane na kierownicy. Piszemy o nich w rozdziale "Zimowa Extrema na Alasce - Iditasport"

-Czapka

W bardzo niskiej temperaturze na głowę możemy założyć kominiarkę - dzięki temu osłonimy choć trochę policzki od mrozu. Nieokrytą część twarzy smarujemy grubo kremem - najlepiej tłustym (Nivea, lub krem z witaminą A). Gdy jest cieplej wystarczy czapka. Niezależnie od temperatury zakładamy zawsze kask. Spotkanie głowy bez kasku z lodem nie będzie miłe...

przede wszystkim trzeba się przyzwyczaić, pojeździć i z czasem wie się co i ile trzeba przywdziać ;)
A teraz to już wiosna idzie



Temat: obrzezanie kobiet w Egipcie
joanna_xx napisała:

> jak mnie takie wypowiedzi zawsze denerwuja!Nie kazda kobieta moze pozwolic
> > sobie na casting i wybor meza sposrod tych 18 mln.
>
> Czyli zasada, ze nikt mnie tu nie chcial to taki Arab mnie zechce? ;-)
> MOJA ODP:???????????????????????????????????????????????????????NO COMMENT

Dlaczego no comment?

> To chyba jakis ewenement. Nigdy nie mialas zadnych nieprzyjemnych zaczepek,
> itp?
>
> MOJA ODP.: NIE, za to mialam ( I wciaz mam) nieprzyjemne zaczepki,
> szczegolnie, jak przyjezdzam do Polski; tu nikt nie patrzy czy masz obraczke
> czy maz stoi obok ciebie – I tak cie zaczepia.
> Teraz wyjasnie co sprawilo, iz nikt mnie nigdy nie zaczepil:
> 1. nigdy nie podrozowalam po krajach arabskich bedac panna (Arabowi, ktory
> zaczepia panne, zwlaszcza gdy ma ona ladna egzotyczna buzie, nie nalezy miec
> tego za zle; zaczepiaja bowiem wszyscy mezczyzni, taka ludzka biologia I
chyba
> kazdy pragnie znalezc partnera zyciowego. Poza tym wielu Arabow widzi w tym
> szanse , by wyrwac sie z biedy, bo licza, ze wyjada z nia do Europy, gdzie
> jest, jak im sie blednie wydaje- lepiej)

Zaraz, przeczysz sama sobie. Jak w Polsce zaczepiaja panny to zle, a jak robi
to Arab to nalezy go zrozumiec? Musialas udawac z obraczka by miec spokoj?
Zaraz cos tu nie gra...

> 2. zawsze nosze obraczke ; Arabowie bardzo zwracaja na to uwage
> 3. wychodzac na ulice ubieram sie skromnie, wszak mam partnera zyciowego, nie
> musze wiec robic nikomu nadziei (jezeli mezatka wychodzi na ulice w neglizu,
> to zazwyczaj znaczy, iz nie jest zadowolona z pozycia ze swoim mezem; nie
> dziwie sie zatem Arabom, ktore zaczepiaja takie kobiety, bo to dla nich jakas
> szansa)

Toz to ewidentny kompleks nizszosci w stosunku do mezczyzn! Nie ubierasz sie w
taki sposob, na jaki masz ochote i jak sie dobrze czujesz, tylko w ten sposob
by przypadkiem nikt na ciebie nie spojrzal? Nie ubierasz sie po to by ladnie
wygladac? Wyznajesz zasade, ze jesli masz juz meza to juz nikomu nie musisz sie
podobac? Daj spokoj, przeciez to zalosne! Robisz z siebie szara myszke, ktora
sie wyrwala z prowincji, zlapala meza i siedzi cicho pod miotla.

> 4. staram sie nie wychodzic sama na ulice, a przynajmniej nie po zmroku

Tez ciekawe.

> 5.na arabskich wioskach nosze hijab, by sie zbytnio nie wyrozniac.
> Poza tym mezczyzni, ktorzy znaja mojego meza badz chociaz o nim slyszeli,
> doslownie klaniali mi sie w pas, dlatego napisalam, ze szanowano mnie tam
duzo
> bardziej niz w Europie.

To super, ze ci sie klaniaja. A co do tego wyrozniania to czytaj wyzej.

> A ja wcale nie mowilem, ze nie lubie. Bylem w kilku krajach arabskich i bylo
> ok, ale w stosunku do kolezanek z ktorymi podrozowalem to nie bylo wcale ok.
> MOJA ODP.: Patrz moj komentarz odnosnie zaczepek Arabow powyzej

To ma sie nijak do rzeczywistosci. Kolega i kolezanka zalozyli obraczki i
udawali malzenstwo, a i tak Syryjczycy chcieli ja kupic za 100 wielbladow na
targu w Aleppo, wyciagal juz reke by przypieczetowac targ. Jordanczyk w starym
Mercedesie oblapywal ja za kolana i proponowal pojscie do jego domu, gdy moj
kolega i jej niby maz siedzial obok!

> Milosc? A jak sie ona pojawila, spotkalas go podczas wycieczki w Egipcie czy
> on
> byl w PL od wielu lat? Ta druga mozliwosc to latwo zrozumiec.
> MOJA ODP.: Nie twoj interes

Heh, skad wiedzialem, ze nr 1.

> Chybilas. Mam wspaniala kobiete, piekna i inteligentna i nigdy nie mam zalu
> ani
> nie czuje zazdrosci do nikogo.
> MOJA ODP.: Ze wspaniala, to wierze; co do urody, to jest kwestia gustu- ze
> tobie sie podoba nie znaczy, ze podoba sie innym. Zakladam, ze nawet ja nie
> musze sie kazdemu podobac. A skoro taka inteligentna, to nie rozumiem
dlaczego
> z toba jest?

Hehe, coz za uszczypliwosc. To ze postawilem jakas teze przeciw tobie i mam
inne zdanie czyni mnie od razu malo inteligentnym?

> Dlaczego glupoty. Ja nikomu nie zabraniam takich zwiazkow... Kazdy ma wolnosc
> wyboru, wyrazam tylko zdziwienie i chcialbym posluchac argumentow dlaczego
tak
> wybraly. Czy to na pewno nie bylo, ze lepiej taki niz zaden.
>
> MOJA ODP.: Jeszcze raz przypomne, bo widze, ze mnie nie zrozumiales; nawet
> jesliby byla fizyczna mozliwosc poznania wszystkich wspomnianych przez ciebie
> 18 mln, to nie sadze, by wsrod nich znalazlo sie wielu , ktorzy spelniaja np.
> moje wysokie wymagania. Ja nie wyznaje zasady, ze lepszy wrobel w garsci niz
> golab na dachu- chodz ta zasada wydaje sie kierowac wiekszosc ludzi. Dlatego
> uwazam, ze jezeli znajdzie sie sie ktos, kto przynajmniej w 95 % (a takich
to
> raczej ze swieca szukac) spelnia nasze oczekiwania, to trzeba korzystac I nie
> zwazac na to, czy to Polak, Rosjanin, Rumun, Zyd czy Eskimos.

OK, rozumiem. Co ma w takim razie Arab, czego nie ma Polak? Czym urzekl cie
twoj maz? Jakie to wymagania spelnial?
Czy ty nie czujesz sie ograniczona przez prawa jakie naklada islam na kobiety?
Moze po prostu akceptujesz, ze to mezczyzni maja wieksze prawa, moze lubisz jak
ktos jest "nad" toba. Moze pozwolisz jemu na druga i trzecia zone? Przeciez wg
jego kultury/religii wtedy wszystko jest ok.

> Jeszcze raz powtorze wiec, ze nie lubisz Arabow, masz zal, ze Arab moze byc
> lepszy od ciebie.

No posikam sie ze smiechu. Dlaczego ma niby byc lepszy ode mnie? W czym ma byc
lepszy? Skad wniosek, ze ich nie lubie i mam jakis zal? Ja do Arabow nic nie
mam, za tydzien znowu jade do nich. Nie akceptuje tylko sposobu w jaki traktuje
ich religia kobiety. Nie podoba mi sie wielozenstwo, nakaz noszenia chust na
glowie, zakrywania twarzy i ogromnych kar w przypadku zdrad, kiedy rownoczesnie
mezczyzni moga zdradzac kiedy chca, itp. Jezeli godzisz sie na ich zasady to
dla mnie to po prostu jest dziwne i dlatego rozpoczalem te polemike. Wg mnie
odpowiada ci ta nizszosc, ubierasz sie zeby cie nie zauwazono i zeby sie nie
wychylic.

A TAK NA MARGINESIE : twoja pierwsza wypowiedz, zupelnie nie
> zwiazana z tematem, swiadczy, ze masz jakis kompleks na tym polu. Zapytaj
> psychoanalityka- powie ci to samo. Napisz jeszcze cos a postawie ci
> dokladniejsza diagnoze

Napisz mi cos jeszcze, bo jestem strasznie ciekawy tych moich kompleksow :-)
Moze to dziwne, ze ja facet probuje bronic rownouprawnienia?




Temat: Czy warto kupowac samochod w Polsce?
Co do oszukiwania, Jesli (podkreslam: jesli) przepisy mowia, ze powinno sie
cos robic - a z tego co zrozumialam to bez placenia Road Tax i rejestracji
pojazdu w UK mozna swobodnie jezdzic przez 6 miesiecy - niestety, jesli
(*jesli*) ktos nie zarejestruje pojazdu po tym okresie (albo od poczatku) to
lamie przepisy. Jesli ktos robi to swiadomie to po prostu oszukuje. Jesli
ktos czuje sie urazony slowem "oszukiwac" to nie powinien tego robic. Simple
as that. I nie twierdze tutaj, ze ja sama jestem wzorem prawosci i naskakuje
na wszystkich co "obchodza" przepisy. Zdarzalo mi sie oszukac tu-i-tam ale
nie "ubieram" tego w inne definicje - "oszukalam", koniec, kropka, nie jestem z
tego dumna ale nie bede sie przeciez linczowac. ;) Chodzi mi tu o to, ze jak
ktos sie decyduje na "short cuts" to niech to tak nazywa a nie sie "czai". ;)

www.dvla.gov.uk/vehicles/exptimpt.htm#Exports
[..."Twierdzisz, ze moje auto nie spelnia tutejszych wymogow. Mhm... Ciekawe,
na jakiej podstawie? ...]

I znowu, nie napisalam, ze nie spelnia tylko, ze (musze uzyc caps)
PRAWDOPODOBNIE nie spelnia (moze wtrezolilam to w zle miejsce w zdaniu).

Mas zracje, nie wiem jak tak naprawde jest z Twoim pojazdem wiec dlatego uzylam
sformuowanie "Z Twojego opisu wyglada na to...". To jest subtelna roznica. To
tak jak powiedziec "film mi sie nie podobal" zamiast "film byl kiepski".

Co do ubezpieczenia. Jesli (jesli) jest to ubezpieczalnia w UK bym na tym tak
nie polegala. Znajoma jezdzila przez 10 lat na prawku miedzynarodowym (dla Tych
co nie wiedza, na takim kiedys mozna bylo jezdzic przez rok tylko).
Ubezpieczalnia i owszem ubezpieczyla (a jakze, przeciez dostaja kasiore za to i
to nie mala) ale jakby przyszlo co do czego to ubezpieczenie bardzo
prawdopodobnie byloby "void" bo tak naprawde to nie miala prawa jazdy (Polskie
papierowe sie nie liczylo wtedy). Ubezpieczalnie wiec chetnie ubezpiecza ale
potem moga (moga) wynalezc spod ziemi cokolwiek zeby uniknac wyplacenia
odszkodowania (podobnie jak jest z "life insurance", kase biora ale ze sie
mialo zastrzal 35 lat temu to juz powod zeby klody pod nogi rzucac i nie
wyplacac). Gra niewarta swieczki.

[..Powyzsze zdanie napisalam odnosnie zarejestrowania samochodu w UK i nie
mialam na mysli innych obowiazkow wobec prawa ani tez lamania przeze mnie prawa
UK. Dlaczego obywatel Polski, ktory przyjechal tu samochodem spelaniajacym
normy unijne ma zostac przerejestrowany? ...]

Dlatego powinien byc przerejestrowany (jesli chce zostewic PL samochod na UK
drogach) bo *takie sa przepisy*, jesli sie ktos do nich nie stosuje (swiadomie
lub nie) to je lamie. Jesli jest to okreslone jakim punktem prawnym to jest to
*prawo* i jesli sie je lamie to jest to przestepstwo. Przestepstwo to nie
tylko zabranie czegos ze sklepu i nieplacenie. Przestepstwo to tez (to
przyklad z mojego otoczenia) udawanie, ze zalalo komus dom, skladanie wniosku
od odszkodowanie i robienie nowej kuczni za otrzymane pieniadze. Dla niekorych
slowo "przestepstwo" jest "fe" i dotyczy tylko zbrodni. Ludzie ci (ja ciagle o
moim otoczeniu) nie widza nic zdroznego w tym, ze oszukuja. Ba, podejrzewam,
ze oni nawet tego nie klasyfikuja jako "oszustwa" tylko niewinne "naciaganie" i
wykozystywanie glupoty ubezpieczalni.
Jesli (jesli) prawo/przepisy okresla, ze samochody trzeba rejestrowac a ktos
tego nie zrobi (z takich czy innych powodow) to lamie prawo/przepisy. Jest
takie powiedzenie: "jesli wejdziesz miedzy wrony musisz krakac jak i one".
Przepisy moze i durne ale niestety trzeba sie stosowac (jak w PL idiotyczne
wozenie dokumentow samochodu+ID, trzeba, wiec od momentu jak mi Policja dala za
to mandat wozilam caly plik, nie bylam "szczesliwa" ale coz). Ja bym wolala
zarejestowac sie i miec swiety spokoj niz narazac sie na to, ze
jakis "zyczliwy" sasiad moze zauwazyc brak Tax Disc (jesli go nie masz) i
doniesc do DVLA.

[..."A na przyszlosc polecam poprosic o wyjasniene zanim sie kogos oskarzy i
potepi.]
Aniek, niestety e-mail i Internet sa bezdusznymi narzedziami. Nie oddadza
emocji a to co sie napisze jest zazwyczaj "streszczneiem "tego co sie pomyslalo
i chcialo przekazac. I rzeczywiscie, moze wyciagnelam pochopne wnioski, ale z
Twojej strony moglabys dac bardziej dokladny obraz Twojej sytuacji zeby ludzie
(tacy jak ja) nie musieli sobie "domalowywac" czegos-tam. Ten post zajmie mi
ponad 20 minut na napisanie - przewaznie tyle mi zajmuja moje "dluzsze"
i "powazniejsze" wypowiedzi. Tyle czasu potrzebuje na redagowanie: czytanie,
przenoszenie tekstu wstawiane zwrotow "moim zdaniem", "moze", "jesli" itp.

"...niektorzy kusza sie o ocene innych. Ciekawe, kto im dal takie prawo?"

Wydaje mi sie, ze w zadnym miejscu w moim poprzednim poscie nie wydaje
konkretnej opinie o Tobie. Zdanie mam o tym co robisz i o Twoich opiniach a
nie o Tobie. Nie moge miec o Tobie opinii bo Ciebie nie znam. Moge miec opinie
o tym co Ty myslisz/robisz bo o tym napisalas. Zrozum, ze to sa dwie rozne
rzeczy i jesli moja wypowiedz zabrzmiala jak atak na Twoja *osobe* to
przepraszam (znowu).
:o)



Temat: Zapraszam na spektakl Giganci z Gór
Zapraszam na spektakl Giganci z Gór
Zapraszam na spektakl dyplomowy studentów III roku szkoły Machulskich pt.
Giganci z Gór rez. Przemysław Wasilkowski.
Kolejne spektalke odbędą sie
16 i 17 kwietnia w Mazowieckim Centrum Kultury i Sztuki ul. Elektoralna 12
(pl bankowy) godz 19:00 bilety 10zl ulgowe i 15 normalne

GIGANCI Z GÓR Luigi Pirandello (Reż. Przemysław Wasilkowski)

„[…] W głębi teatru tkwi Ktoś Inny, wielu Innych, tkwi zagadka kogoś, kto
jest do nas podobny, ale jest od nas różny, jest nam najbliższy, ale nam
obcy, najbardziej własny, ale od nas oddzielony – słowem, w głębi tkwi
zagadka nieprzejrzystości jednego człowieka dla drugiego, nas dla nas samych,
tkwi ciemność faktu, że Ktoś Inny tylko odzwierciedla to nieznane „Ja”,
właściwe każdemu z nas, a to „Ja” nie ukazuje się nigdy inaczej , jak tylko w
masce, per speculum – jak w zwierciadle.” Nicola Chiaromonte.
W przypadku naszej realizacji scenicznej sztuki Pirandella, słowa
Chiaromonte są znaczącym drogowskazem. Najprościej rzecz biorąc, nasza praca
będzie poszukiwaniem tego Innego. Wielu Innych. Giganci z gór napisani przez
autora jako mit, są znakomitym do tego materiałem.
Kotron i jego dziwaczna „rodzina”, Ilza i jej trupa, kim są naprawdę? Czy
tylko tymi postaciami, które z pozoru jawią nam się jako znane i
przewidywalne. Może to tylko pozory, a cała prawda odkrywa się dopiero w
momencie spotkania tych dwóch różnych światów.
„Spotkanie” jest także ważnym słowem, które prowadzi nas przez kolejne próby
Gigantów. Tylko w spotkaniu, w tej głębokiej relacji jaka wytwarza się
pomiędzy ludźmi w momentach wyjątkowej aktywności duszy, tylko wtedy mamy
delikatne przeczucie kim naprawdę jesteśmy. Ta wiedza najczęściej nas
zaskakuje i wybija z utartych torów naszej codziennej egzystencji.
Tekst Pirandella staje się dla nas zatem rodzajem pomostu, specjalnej
Zony, w której owo Spotkanie może się dokonać. To jest dla nas
najważniejsze. Ryzykowne wyzwanie rokujące jednak nadzieje na spełnienie
zamierzenia. W efekcie rezygnujemy z wielu propozycji formalnych wynikających
z ducha czasu, w którym sztuka powstawała. To naturalne i konieczne. Pomijamy
także wyraźne wpływy dell arte, które są nam mimo całej sympatii i atencji,
dalekie. Chcemy być wierni filozofii Pirandella, który budując sytuacje meta
teatralną sprawia, że teatr przestaje być iluzją, a staje się realnym światem
przedstawianym. Zatem młodzi, polscy aktorzy zakładają maski Pirandella, aby
odkryć kim jest Kotron, Ilza, Chrom…, dla nich tu i teraz, w Polsce Anno
Domini 2006. Kiedy ten etap ubierania kostiumu dobiegnie szczęśliwie końca,
będziemy cierpliwie czekać czy ujawni się ten Inny, ci Inni, dla nas, a także
dla widzów. Czy objawi się ta wielka magia Teatru, o którą tak mocno walczą
postaci Pirandella. Czujemy, że ten Mit jest najlepszym ku temu materiałem,
musimy tylko dać mu nowe życie.
Istnieją jeszcze inne powody dla których zdecydowaliśmy się na ten a nie
inny tekst. Powody czysto zawodowe. Współczesny świat, a zatem i Teatr,
podąża nową drogą, jeszcze nam nieznaną, a jednak intuicyjnie przeczuwaną i
osobliwie ciekawą. Wydaje nam się, że jedynym instrumentem, który może nam
pomóc w odkrywaniu tych nowych kierunków jest ciało aktora. Ciało jako
instrument, tak jak mikroskop w pracy laboratoryjnej. Ciało aktora jako czuły
instrument ze swoją intuicją, witalnością, możliwością przemiany.
Przeczuwamy, że dzisiejsza sztuka aktorska idzie w tym właśnie kierunku, w
kierunku intuicji i specyficznej gry – zabawy, jak dzieci. Odważnie podążamy
tą drogą, a otuchy dodaje nam sam Pirandello, wkładając w usta swoich postaci
słowa następujące :” […]Jeżeli pan tak mówi, to pan nie jest z tego fachu.
Gdyby pan był pierwszy dałby się pan zaczarować. Po tym właśnie poznaje się,
czy ktoś jest z tego fachu, czy nie. Niech pan uczy się od dzieci,
powiedziałem to już panu, od dzieci, które bawią się, ale wierzą i przeżywają
zabawę jako prawdę!”
W trakcie naszych prób staramy się być jak dzieci i szukać tych ukrytych
skarbów ukrytych przez Pirandella. Nie możemy być znowu dziećmi, to jasne,
ale możemy być jak dzieci, a nasze ciała ciągle pamiętają to „jak”. Pracujemy
zatem, aby te narzędzia były nam posłuszne i wydolne, aby mogły stać się tymi
Innymi. Mogę nieskromnie stwierdzić, że w tej dziedzinie moja wiedza jest
wystarczająca i solidna. Pięcioletnia praktyka aktorska u boku jednego z
największych twórców teatralnych ubiegłego stulecia, daje mi takie prawo.
Sądzę, że doświadczenia pracy Jerzego Grotowskiego, dotyczące rozpoznania
tajników ciała aktora, są dla naszych zmagań najlepszym zapleczem. Jako
reżyser spektaklu jestem przekonany, że twórcze intuicje Pirandella na polu
nowoczesnej struktury dramatycznej i Jerzego Grotowskiego w dziedzinie
rzemiosła aktorskiego, idą ze sobą w parze i w dziwny sposób biją z tego
samego źródła. Zatem wybór Gigantów nie był przypadkowy. Jest to nasza
przemyślana i konsekwentna decyzja, a gdzie nas ona zaprowadzi, czas pokaże.

Przemysław Wasilkowski